Jestem szefem wszystkich
szefów. A ty jesteś szefem czegoś tam. A tak na serio to witajcie :). Ostatnich kilka dni było dla mnie dość
męczące. Czułam się strasznie źle, moje życie polegało głównie na wstawaniu
rano, jedzeniu śniadania, pójścia na siłownię, powrotu i pójścia spać. Spałam
po kilkanaście godzin, ciągle byłam zmęczona i nie miałam problemu z zaśnięciem
w pozycji „na sima”, czyli np. z twarzą w talerzu jajecznicy. No, ale jakoś się
ogarnęłam i wczorajszy dzień spędziłam praktycznie cały na mieście. Rano
pędziłam na rozmowę w sprawie praktyk (a buty, które ubrałam zachowały się
bardzo nie fair obcierając moje biedne nogi), potem teleportowałam się (tramwajem) na drugi koniec
miasta do urzędu skarbowego, gdzie stałam w kolejce półtorej godziny, a na
końcu transportowałam się, tym razem na nogach, do swojego starego technikum
odebrać zaświadczenie i sprawdzić, kiedy mam maturę (poprawiam w tym roku wynik
z angielskiego). Dzisiejszy dzień spędziłam równie aktywnie, chociaż bez stania
w kolejkach. Na dobre zakończenie dnia wybrałam się do Hebe i Ziaji na małe
zakupy. Co z tego wyszło? Hmmm… zobaczmy!
Wow wow,
uszanowanko J


Chusteczki do demakijażu CLEANIC. Co prawda nie używam ich do demakijażu,
a do oczyszczania twarzy po wysiłku na siłowni, ale bardzo je lubię. Nie robią
mi krzywdy, nie wysuszają mojej skóry (która już bez tego jest tak sucha, że
przykro się robi), a twarz po nich jest przyjemnie oczyszczona i taka…
przyjemna :D Haha.
Tusz do rzęs Pump Up od Lovely. Zasadniczo tuszy, które nie są wodoodporne nie
lubię, ale tyle dobrego się o nim naczytałam na blogach i nasłuchałam od
vlogerek, że pomyślałam „skoro wszyscy go tak zachwalają, to widocznie jest
dobry”. I choć już raz takim tokiem myślenia strzeliłam sobie w kolano kupując
dziadowski suchy szampon Batiste, postanowiłam zaryzykować. I tutaj na
szczęście się nie zawiodłam. Zdążyłam go wypróbować i już wiem, że bankowo się
polubimy. Mam tylko nadzieję, że po jakimś czasie nie okaże się, że lubi robić
ze mnie pandzioszka, bo naprawdę bardzo tego nie lubię. Pożyjemy, zobaczymy.
Tonik
z Ziaji do cery suchej i wrażliwej
– tutaj zbyt dużo powiedzieć nie mogę, bo nigdy wcześniej go nie używałam,
jednak biorąc pod uwagę to, że kosmetyki Ziaji są jednymi z moich ulubionych to
mam co do niego naprawdę dobre przeczucia J
Panie i Panowie, buraki i
ziemniaki, przed Wami największe dziadostwo dzisiejszego postu, BB – Cream Nivea. Kupiłam go w ciemno,
wypróbowałam po powrocie do domu i z żalem muszę stwierdzić, że nie
spodziewałabym się po Nivei, że wypuści na rynek taki bubel. Chociaż powinien
być do skóry jasnej, jego kolor jest ciemny, wręcz pomarańczowy, po nałożeniu
na twarz wyraźnie widać, gdzie się kończy, wygląda to nieestetycznie i jedyne,
nad czym się zastanawiam to to, co teraz zrobię z tym dziadostwem i mam
nadzieję, że uda mi się coś w miarę sensownego wymyśleć.
Ziaja
– naturalny oliwkowy płyn micelarny do oczyszczania twarzy i demakijażu oczu.
Ziaja – krem na dzień i na noc do skóry bardzo
suchej i podrażnionej –
czyli dla mnie coś jak znalazł, ponieważ moja skóra, nie wiedzieć czemu jest
sucha jak wiór i wszelkie próby nawilżenia jej kończą się fiaskiem (tak zwana
walka z wiatrakami). Na razie nie mogę o nim powiedzieć nic poza tym, że
strasznie nie podoba mi się jego zapach. Mam nadzieję, że pomoże mi w końcu
doprowadzić moją twarz do normalnego wyglądu, pomoże nawilżyć skórę i nie
będzie mnie piekła po nim twarz, jak to było w przypadku Nivei Soft, Johnson’s
baby i masy innych kremów.
Ostatnia pozycja na dzisiaj – płatki kosmetyczne „tami” posiadające
brzegi zapobiegające rozwarstwianiu, co jest ich wielkim atutem, bo moim
odwiecznym problemem było to, że gdy chciałam wyciągnąć kilka płatków z
opakowania, nigdy nie wiedziałam czy to już nowy płatek, czy warstwa tego
ostatniego, który chciałam wziąć. Jak na razie sprawują się świetnie i jestem
prawie pewna, że jeszcze do nich wrócę. Ich jedyną wadą jest to, że są dość…
cienkie, co jednak nie jest dla mnie jakimś baaaardzo wielkim minusem.
Tyle na dzisiaj. Z góry
przepraszam za jakość zdjęć (a raczej ich brak). Następny post postaram się
ogarnąć w miarę niedługo, jednak nie ukrywam, że na razie całą swoją uwagę
skupiam na praktykach i denerwowaniu się wyjazdem, na którym bardzo mi zależy,
a który stanął pod znakiem zapytania, jednak w głębi serca, duszy, nosa i
wszystkiego co może mieć głębie mam nadzieję, że jednak dojdzie do skutku i
będę mogła tu o nim napisać :D
Trzymajcie się :)